Felietony

Autobus do Polski (3)

 

AUTOBUS DO POLSKI (3)

 

18 stopni Celsjusza w południe letniego dnia. Człowiek narzeka, że zbyt zimno. Od kilku dni 35 stopni Celsjusza w cieniu – człowiek narzeka, że gorąco. W autobusie temperatura umiarkowana do gorączki sobotniej nocy.

 

W drodze naszym autobusem mijam zakamarki świata. Mijam ludzkie okna w domach obojętnych mi w tej podroży. Okna, w których toczą się oryginalne przedstawienia naszego życia.
Tam, dwa rzędy przede mną – intymnie toczy się historia puszystego w bajery kochanka. Facet w okolicach 35 lat. Dobrze zbudowany z lekkimi zakolami. Obserwowany Pan Marek przy wejściu na pokład swojej podroży żegnał się z piękną długowłosą kobietą w czerwonym płaszczu – koleżanką, kochanką lub żoną. Stęsknionemu, spragnionemu fala miłości parowała do kosmicznych orbit – do momentu przełożenia kart sim w telefonie.

- Cześć żabko! Nie mogłem rozmawiać, kolega mnie podwoził na dworzec, wiesz jak to jest.

Ona nie wie – ja wiem. Dworzec długi i szeroki na dworcu tysiąc kobiet i Pan Marek – łowca pięknych miłosnych scen, koneser wszelakiego piękna i adorator każdych długich, wydepilowanych nóg. Amant z telefonem na dwie karty sim. Kolejny telefon kupi tylko w pakiecie z nowymi numerami. Podśpiewujący 24h/24h – „ umówiłem się z nią na dziewiąta”. I naprawdę jest wrażliwy – prawie jak mężczyzna.

Nie wolno zapomnieć, że trzeba na niego uważać! Kobiety uważajcie na niego!

Naprawdę uważać, wbrew powszechnemu przekonaniu to my, mężczyźni, jesteśmy bardziej podatni na zranienie, zwłaszcza w sferze emocjonalno uczuciowej. Na etapie rozwoju płodowego, mężczyźni są delikatniejsi niż kobiety, zagraża nam znacznie więcej czynników. W dzieciństwie chłopcy są, bardziej skupieni na matce, niż dziewczynki, dlatego częściej popadamy w stany lękowe, wymagamy częstszego kontaktu z matką. Zatem trzeba być ostrożnym by Pana Marka przypadkiem nie zranić!

W zawiązku z tym, wiadomo już, dlaczego jak już się uda nam urodzić, to wyciskamy z życia tyle ile można! Nie miejcie nam niczego za złe.

Nie słyszałem reakcji kobiety w telefonie, ale sądząc po dalszej części konwersacji kolejna- nie wiem czy piękna i czy długowłosa, bohaterka romansów Pana Marka dala wiarę miodowym tłumaczeniom. Bohater dzisiejszej podroży po zakończonych czterech rożnych rozmowach w końcu zasnął i zaczął spokojnie acz głośno chrapać. Nie śmiałem być tak perfidny i budzić by pytać co mu się śniło, jakie to sny strudzonego życiem wędrowca dopadły…

  

Adam Snarski

 

Autobus do Polski (5)

 

AUTOBUS DO POLSKI (5)

Basieńko! Ten Pan zważył moje doświadczenie!

 

Doświadczenie Pani Basi i jej mądrości - na siłę można rzec, w duchowo-fizycznej dyskusji łączącej pokolenia. Dyskusja, która emocjonalnie doprowadziła autobus pełen ludzi do wrzenia.

 I co Irenko? Jak Ty to oceniasz? Co Ty o tym myślisz?

 

Wsiadły we dwie Basieńka i Irenka. Każda z nich ku sobie miała bagaż podręczny 6 razy większy od dopuszczalnych rozmiarów. Jedną poduszkę - żeby nie przesadzać. Torebkę, kocyk oraz mniejszą poduszkę - ale nie zwyczajną, bo specjalną zapobiegającą nadmiernemu kiwaniu (tudzież ruszaniu) głową. Posiadały także - każdy z nich osobno, rzecz jasna - reklamówkę, bo przecież Basieńka w czasie podróży musi coś jeść! Na nic moje dywagacje nad zawartością bagażu podręcznego Basieńki i Irenki, w którym ludzie przetrzymują jedzenie. No cóż! Moje bohaterki starają się być oryginalne! Spokojnie, bez nadwyrężania sił, w tym przypadku, też by się udało - z sukcesem! 

Bardzo nieporadnie wtarabaniły się na miejsca. Irence z kieszeni wierzchniego okrycia sięgającego do kolan, który miał chronić ją przed zimnem i deszczem, wystawał poradnik - ''Jak zachować formę podczas jazdy", kawałek artykułu na temat gimnastyki na siedzeniu oraz jak przybrać wygodną i najbardziej możliwą leżącą pozycję w podróży. Fakt, w poradniku nie było nic na temat relacji z pozostałymi podróżującymi, Irence należy wybaczyć. Ten kawałek, który udało mi się przeczytać z kieszeni mojej nowej znajomej, uświadomił mi, że na pewno usiądzie przede mną . Siadła. Pomyślałem - to będzie cudowna droga! Basieńka, jak się później okazało - siostra Irenki usiadła po przeciwnej stronie. Chciałoby się powiedzieć, że miałem ją na oku, ale dziś sądzę, że było zupełnie odwrotnie. Gdy sięgałem po swój sztambuch by zapisać słowa kluczowe rozmowy bohaterek, aby nie zapomnieć o nich przy pisaniu felietonu, Basieńka podnosiła głowę i przyglądała się na mnie jak na przybysza z całkiem innej planety. Za każdym razem. To dopiero doświadczenie! 

Kiedy obie panie poukładały swoje rzeczy na siedzeniach i odnalazły odpowiednią pozycję, Basia zaczęła wyciągać andruty i częstować siostrę. - Irenko, masz rozluźnij się, spokojnie, jedziemy razem, rozluźnij się naprawdę. Irenko słyszysz? Takie doświadczenie! Jeszcze nigdy mnie nie kontrolowali, a już nie mówię o ważeniu! Spokojnie, mojej bohaterce chodziło o ważenie bagażu. Normalnie szok Irenko! Doświadczenie mi zważyło, Irenko. Szybko zorientowałem się, że chciała powiedzieć - ''doświadczenie mnie nauczyło'', ale czego to nie wiem, bo Basieńka nie nauczyła się, że z pełną buzią się nie mówi.  Ale pyszne Irenko! Co ty o tym sądzisz, jak Ty te andruciki oceniasz?  Irenka, konsumując pyszne andruty przygląda się na siostrę i perfidnie pokazuje na kierowcę, przełknęła nieocenionego andrucika   - Basiunia, jak Ty go oceniasz, co Ty o tym Panu sądzisz? Siostra zdecydowanie pokiwała głową  i zajęły się jedzeniem parówek po słodkim andruciku. Irenko, tu są paróweczki w cieście. Pyszne, nie? Irenko, jak Ty je oceniasz, co Ty o nich sądzisz? Basieńko, ten wczorajszy film romantyczny wcale nie był romantyczny. Tylko ta jedna scena miłosna, a reszta to tak jakby jakaś wojna, nie? Irenko, co Ty o tym sądzisz, co powiesz w tym temacie, jak to ocenisz? Naprawdę - gdybym nie przeżył tego doświadczenia , nie wiedziałbym, że tak można przez 27 godzin z krótkimi przerwami na papierosa. Chociaż, nie palę to nie wiem czy Basieńkę i Irenkę na papierosie doświadczenie nie nauczyło czegoś więcej niż podczas jazdy. 

Siostry wróciły z papierosa. Basieńka zastała na siedzeniu obok towarzysza podróży, który na jego szczęście lub nieszczęście dostał taki przydział od kierowcy.  Pan w wieku około 60 lat. Niski, szczupły. Pomieścił się z nowo poznaną towarzyszką z jej obładowanym bagażowo doświadczeniem, które wcześniej zostało skontrolowane i nasza bohaterka musiała płacić za nadbagaż - co było absurdalne jak twierdziła, bo przecież ona nic w tym bagażu nie miała! I tak zaczęła się dyskusja pokoleń. Podchmielony Pan zaczął. Basieńka ciągnęła go za język. Na początku nie widząc obrączki u jednej z sióstr Podchmielony Pan okazał się być wolny, później wdowcem, a na końcu, gdy Basieńka powiedziała, że ma jednak męża - ( jak go ocenia), Pan okazał się być również żonaty, a kawa którą proponował wcześniej okazała się nieaktualna, bo Podchmielony Pan mieszka obok wścibskiej sąsiadki, która wszystko widzi. Do wymiany telefonów i adresów , jak początkowo Pan zakładał, nie doszło. Można powiedzieć - takie doświadczenie chwili!

Czasami dużo dzieje się pod wpływem momentu, doświadczenie potrafi się diametralnie zmieniać. Czytelniku, jak Ty to widzisz? Jak to oceniasz i co o tym sądzisz?

   

Adam Snarski

 

Jesteś tutaj: Home Felietony