Autobus do Polski (5)

 

AUTOBUS DO POLSKI (5)

Basieńko! Ten Pan zważył moje doświadczenie!

 

Doświadczenie Pani Basi i jej mądrości - na siłę można rzec, w duchowo-fizycznej dyskusji łączącej pokolenia. Dyskusja, która emocjonalnie doprowadziła autobus pełen ludzi do wrzenia.

 I co Irenko? Jak Ty to oceniasz? Co Ty o tym myślisz?

 

Wsiadły we dwie Basieńka i Irenka. Każda z nich ku sobie miała bagaż podręczny 6 razy większy od dopuszczalnych rozmiarów. Jedną poduszkę - żeby nie przesadzać. Torebkę, kocyk oraz mniejszą poduszkę - ale nie zwyczajną, bo specjalną zapobiegającą nadmiernemu kiwaniu (tudzież ruszaniu) głową. Posiadały także - każdy z nich osobno, rzecz jasna - reklamówkę, bo przecież Basieńka w czasie podróży musi coś jeść! Na nic moje dywagacje nad zawartością bagażu podręcznego Basieńki i Irenki, w którym ludzie przetrzymują jedzenie. No cóż! Moje bohaterki starają się być oryginalne! Spokojnie, bez nadwyrężania sił, w tym przypadku, też by się udało - z sukcesem! 

Bardzo nieporadnie wtarabaniły się na miejsca. Irence z kieszeni wierzchniego okrycia sięgającego do kolan, który miał chronić ją przed zimnem i deszczem, wystawał poradnik - ''Jak zachować formę podczas jazdy", kawałek artykułu na temat gimnastyki na siedzeniu oraz jak przybrać wygodną i najbardziej możliwą leżącą pozycję w podróży. Fakt, w poradniku nie było nic na temat relacji z pozostałymi podróżującymi, Irence należy wybaczyć. Ten kawałek, który udało mi się przeczytać z kieszeni mojej nowej znajomej, uświadomił mi, że na pewno usiądzie przede mną . Siadła. Pomyślałem - to będzie cudowna droga! Basieńka, jak się później okazało - siostra Irenki usiadła po przeciwnej stronie. Chciałoby się powiedzieć, że miałem ją na oku, ale dziś sądzę, że było zupełnie odwrotnie. Gdy sięgałem po swój sztambuch by zapisać słowa kluczowe rozmowy bohaterek, aby nie zapomnieć o nich przy pisaniu felietonu, Basieńka podnosiła głowę i przyglądała się na mnie jak na przybysza z całkiem innej planety. Za każdym razem. To dopiero doświadczenie! 

Kiedy obie panie poukładały swoje rzeczy na siedzeniach i odnalazły odpowiednią pozycję, Basia zaczęła wyciągać andruty i częstować siostrę. - Irenko, masz rozluźnij się, spokojnie, jedziemy razem, rozluźnij się naprawdę. Irenko słyszysz? Takie doświadczenie! Jeszcze nigdy mnie nie kontrolowali, a już nie mówię o ważeniu! Spokojnie, mojej bohaterce chodziło o ważenie bagażu. Normalnie szok Irenko! Doświadczenie mi zważyło, Irenko. Szybko zorientowałem się, że chciała powiedzieć - ''doświadczenie mnie nauczyło'', ale czego to nie wiem, bo Basieńka nie nauczyła się, że z pełną buzią się nie mówi.  Ale pyszne Irenko! Co ty o tym sądzisz, jak Ty te andruciki oceniasz?  Irenka, konsumując pyszne andruty przygląda się na siostrę i perfidnie pokazuje na kierowcę, przełknęła nieocenionego andrucika   - Basiunia, jak Ty go oceniasz, co Ty o tym Panu sądzisz? Siostra zdecydowanie pokiwała głową  i zajęły się jedzeniem parówek po słodkim andruciku. Irenko, tu są paróweczki w cieście. Pyszne, nie? Irenko, jak Ty je oceniasz, co Ty o nich sądzisz? Basieńko, ten wczorajszy film romantyczny wcale nie był romantyczny. Tylko ta jedna scena miłosna, a reszta to tak jakby jakaś wojna, nie? Irenko, co Ty o tym sądzisz, co powiesz w tym temacie, jak to ocenisz? Naprawdę - gdybym nie przeżył tego doświadczenia , nie wiedziałbym, że tak można przez 27 godzin z krótkimi przerwami na papierosa. Chociaż, nie palę to nie wiem czy Basieńkę i Irenkę na papierosie doświadczenie nie nauczyło czegoś więcej niż podczas jazdy. 

Siostry wróciły z papierosa. Basieńka zastała na siedzeniu obok towarzysza podróży, który na jego szczęście lub nieszczęście dostał taki przydział od kierowcy.  Pan w wieku około 60 lat. Niski, szczupły. Pomieścił się z nowo poznaną towarzyszką z jej obładowanym bagażowo doświadczeniem, które wcześniej zostało skontrolowane i nasza bohaterka musiała płacić za nadbagaż - co było absurdalne jak twierdziła, bo przecież ona nic w tym bagażu nie miała! I tak zaczęła się dyskusja pokoleń. Podchmielony Pan zaczął. Basieńka ciągnęła go za język. Na początku nie widząc obrączki u jednej z sióstr Podchmielony Pan okazał się być wolny, później wdowcem, a na końcu, gdy Basieńka powiedziała, że ma jednak męża - ( jak go ocenia), Pan okazał się być również żonaty, a kawa którą proponował wcześniej okazała się nieaktualna, bo Podchmielony Pan mieszka obok wścibskiej sąsiadki, która wszystko widzi. Do wymiany telefonów i adresów , jak początkowo Pan zakładał, nie doszło. Można powiedzieć - takie doświadczenie chwili!

Czasami dużo dzieje się pod wpływem momentu, doświadczenie potrafi się diametralnie zmieniać. Czytelniku, jak Ty to widzisz? Jak to oceniasz i co o tym sądzisz?

   

Adam Snarski

 

Jesteś tutaj: Home Kultura Język portugalski Felietony Autobus do Polski (5)